
Jabłka jesienią są najlepsze. Do tego od samej ilości odmian można dostać zawrotu głowy. Uwielbiam kupować różne rodzaje i smakować je w domu szukając różnic. Oczywiście mam swoje ulubione ale do szarlotki najlepsze są antonówki lub szare renety. Najlepiej rozpadają się podczas pieczenia i są kwaskowate dzięki czemu nasza szarlotka nie będzie przeraźliwie słodka. Gorąco polecam.
Składniki:
- 1kg kwaśnych jabłek (najlepiej antonówka lub szara reneta)
- 1 łyżeczka mielonego cynamonu
- pół opakowania cukru waniliowego (ok. 8g)
- 2 łyżki cukru
- sok z 0,5 cytryny
Ciasto:
- 450 g mąki pszennej
- 200 g margaryny
- 200 g cukru
- 2 żółtka
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- szczypta soli
Jabłka obieramy i kroimy w kawałki. Wrzucamy do miski posypujemy cukrem waniliowym, cukrem i cynamonem wedle uznania. Skrapiamy jabłka sokiem z cytryny mieszamy żeby wszystkie składniki pokryły jabłka i wstawiamy do lodówki na 2 h.
Zagniatamy ciasto. Mąkę siekamy z margaryną. Dodajemy cukier, żółtka, śmietanę i sól. Wyrabiamy ciasto i wkładamy je do lodówki na ok. 2 h.
Włączamy piekarnik na 160˚C
Ciasto dzielimy na dwie części. Jedną rozwałkowujemy na średnicę 28 cm i wykładamy nim tortownicę. Smarujemy surowym białkiem, które nam zostało i nakłuwamy widelcem. Blachę wkładamy do piekarnika na 15 min.
Na podpieczony i ostudzony spód wrzucamy jabłka i przykrywamy resztą rozwałkowanego ciasta.
Całość wkładamy do piekarnika i pieczemy ok. godziny.
Po upieczeniu można posypać cukrem pudrem, nie jest to jednak konieczne.
