
Racuchy kojarzą mi się z dzieciństwem. Jednak te, które pamiętam były płaskie, zrobione z proszkiem do pieczenia i na zsiadłym mleku. Mama dość często je robiła w piątki, na zmianę z naleśnikami. Drożdżowe racuchy odkryłam na studiach i na nowo się w nich zakochałam. Grube, puszyste i chrupiące….po prostu na samą myśl o nich człowiek robi się głodny.
Składniki:
- 500 g mąki
- 30 g drożdży
- 2 łyżeczki cukru
- 1,5 szkl. letniego mleka
- szczypta soli
- 1 jajko
Dodatki:
ulubione domowe konfitury, syrop klonowy, świeże owoce
Mieszamy mąkę z solą, robimy dołek, wkruszamy drożdże, zasypujemy cukrem i zalewamy 0,5 szkl. mleka. Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy na 15 min. Po tym czasie dolewamy resztę mleka i jajko. Zagniatamy wszystko i ponownie odstawiamy przykrywając ściereczką, tym razem na 1h do 1,5h.
Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Po tym czasie łyżkę maczamy w gorącej wodzie i nabieramy nią ciasto. Smażymy na rozgrzanym oleju z obydwu stron aż racuchy będą rumiane. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku i zajadamy z cukrem pudrem czy domową konfiturą.
